Zakładki:
dama i pieski
Moje prace zebrane
Niezbędnik
Sklepiki
Tu bywam
Tu decoupage
Tu hafcik
Tu inne niż powyżej
Tu przepisy
Tu szydełko,druty,szycie
Tu zaglądam nacieszyć oczy
Tu zaglądam w wyszywane blogi zagraniczne
Za chwilę przeglądnę
Zaczerpnąć i zrobić
Zalinkowane
zap.jas.1 KupujePolskie
czwartek, 04 lutego 2010
Przenosiny , wyróżnienia i podsumowanie.

Kochani moi przyjaciele, goście mile widziani chciałabym poinformować że po trudnej decyzji przenoszę się w inne miejsce, to tak jakbym zmieniła tylko miejsce zamieszkania.

Mój nowy adres to : zapachjasminu.blogspot.com

dla ułatwienia wpisu na blogspot , klikamy komentarze, potem wybierz profil, następnie nazwa/adres URL i już możemy pisać bez logowania się.

Ten dotychczasowy blog pisałam półtora roku, zakładając go nie wiedziałam że będę go pisać z takim sukcesem jakim jest mnóstwo odwiedzających gości , ubiegły rok podsumowałam liczbą 119 200 odwiedzających. To jest niesamowite. Za chęć spędzenia ze mną chwilki bardzo dziękuję. Mam nadzieję że pod nowym adresem też będziecie mnie odwiedzać, bo nieukrywam że żal mi  opuszczać "stary dom".

Nie ukrywam że była to dla mnie trudna decyzja ale zakiełkowała we mnie chęć zmian a bodźcem do tego były piękne szaty bloga jakie tworzy Vardamir. Byłam dawno na blogspocie zalogowana , więc usiadłam i założyłam blog aby popatrzeć jak te nowe szaty blogowe wyglądają , potem na moim ćwiczebnym blogu wytropiła mnie Penelopa jako szpieg z Krainy Deszczowców po cichutku umieściła ten blog na swoich zakładkach i tak potoczyło się już samo.

Chciałam też podziękować za tak liczne wyróżnienia jakie ostatnio na mnie się posypały od Nitkowa czarownica, Zakątek Elizy, Nie szkoda mi czasu, Grazka1,  za indywidualne wyróżnienie  przez House of BabaJaga .

Dziękuję Penelopis za szczególne wyróżnienie.

Nie żegnam się z wami tylko zapraszam do mnie na kaweczkę.

15:16, jasmin62 , O mnie
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 01 lutego 2010
A to Polska właśnie

Roztocze 1

Przemykałam dzisiaj przy kawce przez blogi i natknęłam się w blogu Green Canoe na wpis o tytule "Wierność tradycji i z czym to się je" zachęcam  do przeczytania. Zupełnie się zgadzam ze wszyskim co tam napisane, ja nie mam trudności w rozróżnianiu regionów, strojów, tańców, lubię piosenki ludowe jak nawet wydają się śmieszne. Pisałam już co nie co o tym w zapiskach z mojego urlopu i tutaj. A dzisiaj odnalazłam kilka starych zdjęć z dawnych czasów, cudownych gdy jeszcze tańczyłam i śpiewałam w" Zespole Pieśni i tańca Roztocze" i wcale się tego nie wstydzę a wręcz jestem dumna. Ja znam swą tożsamość, wiem skąd jestem.

Roztocze 2

Lata mojej młodości, liceum, ja w środku, czwarta od prawej, mój mąż pierwszy od prawej, jesteśmy tu ubrani w przepiękne, wielobarwne stroje łowickie.Może kiedyś powrócę i wstawię wątek o haftach łowickich.

Roztocze 3

Chyba śpiewam piosenkę Mazowsza "Elegię o ptaszku" jak mnie pamięć nie myli. Ubrana jestem w strój krzczonowski zwany też lubelskim.

 

Elegia o ptaszku napisana przez Tadeusza Sygietyńskiego wykonana przez Zespół Pieśni i Tańca Mazowsze. Piękne stroje kurpiowskie z puszczy białej.

 

"Karolinka " wyśpiewana przez Beatkę moją dawną koleżankę z zespołu Roztocze, do dzisiaj jest solistką "Zespołu Pieśni i Tańca Ślask", stroje śląskie.

KupujePolskie

Znaczek od dzisiaj będzie widniał na moim blogu, a ja właśnie zareklamowałam nasz folklor,  ambasadorów naszej spuścizny poza granicami kraju  jakimi są te dwa zespoły które zaprezentowałam ale również inne mniej znane zespoły pieśni i tańca w naszych regionach, nie wstydźmy się iść na ich koncerty, może coś z nich wyniesiemy, może się czegoś nauczymy o naszej Polsce a może zabierzemy ze sobą nasze dzieci aby poznały że jako naród jesteśmy tacy bogaci w piękno.

11:57, jasmin62 , O mnie
Link Komentarze (5) »
sobota, 23 stycznia 2010
Przy kawce

przy kawie 1

Co ja sobie robię? A siedzę sobie przy kaweczce, bardzo dobrej kaweczce, zrobinej w dobrym ekspresie z pianką, mniam , palce lizać, jem ciasteczko, rosnę w tłuszcz i " dziubdziam " maleńkiego aniołka. Bardzo ulotne chwile, wydawałoby się żyć nie umierać.

Pozór, jestem zmęczona pracą , coraz bardziej i cieszę się że mam kilkudniowy urlop, jeszcze tylko dzisiejsza nocka. Pracując na oddziale zabiegowym nalatałam się licząc na kilometry , zmęczona byłam fizycznie ale to było zdrowsze zmęczenie. Teraz pracując na oddziale psychosomatycznym jestem zmęczona psychicznie, wypalam się bardzo szybko i moje nerwy są już napięte do ostateczności, muszę odpocząć. Dobrze że rozłożyłam sobie urlop na trzy części przez rok. Szkoda że nikt nie wymyślił dla nas urlopu na podratowania zdrowia psychicznego, ponoć personelowi udziela się 1% z pacjentów w ciągu roku. Hi,hi mam nadzieję że to tylko mit. Boże, daj mi cierpliwości  - proszę.

A tymczasem " podziubdziam" sobie , ciesząc się tą chwilą.

przy kawie 2

Otrzymałam hurtem wiele wyróżnień za co chciałam bardzo podziękować Michalinie, Elizie, Izoldce, Rossi, jestem zaszokowana, to chyba już komplet wyróżnień.

wyróşnienia

13:12, jasmin62 , O mnie
Link Komentarze (10) »
piątek, 01 stycznia 2010
Coś się kończy a coś się zaczyna .....

nowy rok 1


Mam nadzieję że bawiliście się szampańsko, ja szampańsko może nie ale towarzystwo miałam wyborne, moją połóweczkę i nasze mniejsze z latorośli, było więc miło i przyjemnie. Cały dzień pitrasiłam i smażyłam faworki, chrust jak kto woli, raz w roku można się pobawić. A wieczorkiem obżarstwo i leniuchowanie, jak ja tak dawno nie poleniuchowałam, jeszcze trochę a mruczałabym jak kot i wcale nie tęskniłam za balem.

A dzisiaj wzięła mnie wena twórcza , chciałam przerobić białka pozostałe z faworków. Ambitnie zabrałam się za Tort pavlova wg Nigelli Lawson, naiwna, nigdy w moim życiu nie zrobiłam jednej bezy a tortu mi się zachciało. Powstało coś dziwnego i żałuję że nie poczyniłam zdjęcia, byłoby zabawnie. Nie zmarwiło mnie to wcale, białka i tak by się zmarnowały. Okazało się że jednak zjadliwe i dobre tylko wyglądu rzadnego nie miało , chyba trochę za długo w piekarniku siedziało. Tak do końca to nie wiem ,bo o tym to pojęcia nie mam. Mój Misiek jednak był bardzo zadowolony , stwierdził że to dobra wróżba na Nowy Rok, łudzi się biedny że powrócę do pitraszenia i on gotować nie będzie musiał, ale co tam niech się łudzi.

faworki


nowy rok2

Podsumowań nie robię, ogólnie stary rok dla mnie był bardzo łaskawy, od wielu lat takiego nie miałam, kłopoty były a któż ich nie ma, ale nie ciężkiego kalibru, mam za co dziękować.

Jaki będzie ten Nowy Roczek tego nie wie nikt i ja się nie domyślam co tam niesie w walizkach, za bardzo ciekawa nie jestem, zobaczymy.

Nie przenoszę bloga, choć taka myśl mi kołatała po głowie, zadomowiłam się i trochę żal, ale się nie zarzekam. Wracam tylko do pierwotnego planu, to nie miał być album moich prac a takim się zaczyna robić, to miało być wszystko co aktualnie mnie absorbuje i co właśnie robię, czyli szmelc, mydło i powidło. To miał być motywator do działania i takim zostanie.

Planów nie robię , nie chcę rozśmieszyć Pana Boga. Mam cichą nadzieję że dane mi będzie coś tam sobie potworzyć i trochę nowych rzeczy popróbować, czego i wam życzę.

nowy rok 3

21:35, jasmin62 , O mnie
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 23 listopada 2009
Mały spacer

atelie fotografa

Niedziela, piękna pogoda i zostałam wyciągnięta z domowych pieleszy na krótki spacer po rynku przemyskim. Przy okazji wstąpiliśmy do Muzeum mieszczącym się w starej odremontowanej kamienicy. Jeszcze tu nie byłam , kiedyś Muzeum mieściło się w innym budynku ale budynek został oddany chyba grekokatolikom. Cztery piętra i historia Przemyśla w pigułce. Mnie jednak spodobało się wnętrze mieszkania mieszczańskiego urządzone na całym piętrze i atelie fotografa. Zgodziłam się na sesję fotograficzną, a co niech fotograf się pomęczy , sfotografować księżyc w pełni to wielka sztuka. . I kilka zdjęć alkowy.

muzeum 1

muzeum 2

muzeum 4

muzeum 3

Ciągle szukam strojów tutejszych ,regionalnych ale tylko raz się z nimi spotkałam , znalazłam natomiast obraz mieszczki przemyskiej w czepcu.

muzeum 5

Zacumowaliśmy na trochę w ulubionej cukierni "Fiora", jeżeli ktoś będzie w Przemyślu koniecznie wstąpić trzeba na wyśmienite lody i ciasta po prostu niebo w gębie i kilka centymetrów więcej w obwodzie. A we wnętrzu Wenecja się kłania.

Fiora

11:36, jasmin62 , O mnie
Link Komentarze (7) »
piątek, 02 października 2009
Mistyka gór

Tatry 1

Fascynacja górami jest u mnie silnie zakorzeniona, nie mogłam sobie odmówić odwiedzin w Tatrach. Przedłużyliśmy pobyt o jeden dzień wskakując po drodze do Zakopanego. Moja dusza piszczała wniebowzięcie w kierunku górecek moich kochanych. Koszmarem jest dla mnie to że już od dwóch lat nie zadeptywałam szczytów. Największą moją radością jest wyjść na szczyt i upajać się wiatrem, niech by i włosy rwał z głowy, ogarnąć krajobraz sięgający widnokręgu, a nawet jak go nie widać to coś jest w tej mgle liżącej granie. Tu człowiek jest bliżej nieba i czuje obecność samego Boga. To MISTYKA.

Tatry 3

I górecki jesiennie - kolorowe, przebarwione Czerwone Wierchy są cudne. I troszkę zdjęć naszych Tatr z Głodówki widziane przez teleobiektyw. Trzeba było  choć troszkę nacieszyć oczy . Zmarzłam okrutnie ale żal mi było opuszczać to magiczne miejsce nie wiadomo na jak długo. Będę tęsknić za zapachem wiatru, nigdzie indziej tak nie pachnie. Będę snuć marzenia że za rok uda mi się powędrować po Słowackich Tatrach które też kocham,  jeszcze jest kilka miejsc gdzie nie byłam , Nie ma tylu turystów i na szlakach panuje błogi spokój.

Album Tatry jesienią

Album do obejrzenia dla tych którzy podzielają moją pasję, byli w tych miejscach lub zamierzają tam dotrzeć, może innym też się spodoba.

Temu panu jakoś nie zimno, dzierga skarpetkę choć było tylko 3 stopnie i mnie ręce skostniały. Ma zdrowie panoczek, oj ma.

Tatry 2

23:12, jasmin62 , O mnie
Link Komentarze (2) »
środa, 30 września 2009
O zbójniku Ondraszku, koronkowych stringach i gawędzie o cmentarnych gaciach.

panorama Beskidu

Dzisiaj dzień zaliczam do bardzo udanych. Byłam w Koniakowie i Istebnej. W Koniakowie odwiedziłam Galerię koronki koniakowskiej im.Marii Gwarkowej, zachwyciłam się koronkami i nawet kilka małych kupiłam, ale o tym w specjalnym wpisie będzie bo wart dokładnego opracowania. Synowa Gwarkowej zaprezentowała stringi dla chłopów, dowiedzialam się że trzeba je mierzyć kilka razy w ciągu dnia aby dobrać rozmiar. Przykleiliśmy się do wycieczki co umożliwiło nam spędzenie godziny w kurnej chacie Jana Kawuloka mieszczącej się w Istebnej . Uśmialam się do łez słuchając gawęd z okolic Istebnej w wykonaniu młodego pokolenia  i słuchając przygrywania na starych instrumentach. Warto ,ale najpierw trzeba się umówić telefonicznie. A to jedna z gawęd wpleciona w opowiadanie o życiu gazdów :

Starsze małżeństwo emerytów z Istebnej zostało przyłapane na kradzieży szarf z cmentarnych wieńców.Komendant miejscowego posterunku nie dając wiary ich wyjaśnieniom że bieda zmusiła ich do szycia bielizny z kradzionych szarf, zarządał okazania owej bielizny. Pod spódnicą babki ukazały się pantalony do kolan a na samym środku napis " niech spoczywa w pokoju". Powstrzymując wybuch śmiechu nakazał dziadkowi opuścić spodnie i niestety tu już nie wytrzymał, gdyż na gustownych bokserkach widniał napis " choćby tysiąc oczu łzy lało i tak nie wstanie".

Chata_u_Kawuloka_4

Ma gadane chłopak  jak sam Sabała.

koronki koniakowskie

Zrobiliśmy kilka zdjęć koronek ale zdjęcia nie bardzo wyszły, musicie uwierzyć na słowo ,są przepiękne.

stara kobieta

Stara Kobieta z czepcem z koronki koniakowskiej na obrazie namalowanym w 1951r , obraz wisi w chacie Kawuloka, zachwyciłam się nim szczególnie.

karczma

Przerwę na kawę postanowiliśmy spędzić w Karczmie Ochodzita, przepięknie położonej na samym szczycie góry skąd rozpościerały się widoki na Beskid Śląski, góry dymiły co  niestety zapowiada deszcz, sprawdza się w 100%. W oknach karczmy firanki z koronki koniakowskiej ,autentycznie robione na szydełku a okien sporo, ktoś się bardzo natrudził.

Ma�ysz z czekolady

Po południu poszłam na kompromis, pól dnia były koronki a pół dnia Małysz, tzn.zwiedziliśmy Galerię Małysza i widziałam na własne oczy jego trofea, potem Małysz wykonany z białej czekolady w Domu Zdrojowym a na koniec zjadłam pyszne ciastko Mistrza. Po drodze oglądałam skoki maluchów i młodzieży na skoczni igielitowej. Czyli drugą połowę dnia spędziliśmy według życzeń Miśka.

ciastko Mistrza

Ondraszek w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk, w którym śpiewa do dzisiaj moja koleżanka, ale to już inna historia, natomiast Ondraszek to zbójnik który zbójował na tych terenach i ukrywał swoje skarby na Czantorii. Uwielbiam tę piśń i muzykę skomponowaną przez prof.Stanisława Hadynę, założyciela Zespołu Śląsk. Zespól ubrany w stroje górali Beskidu Śląskiego.

Kliknąć na YouTube

23:30, jasmin62 , O mnie
Link Komentarze (4) »
wtorek, 29 września 2009
Hop, hop szklanka piwa

Skrzyczne 1Skrzyczne we mgle i deszczu.

Skrzyczne zdobyte, wprawdzie nigdy w ten sposób nie zdobywałam szczytu tzn. na emeryta ale zawsze pierwszy raz musi być. Miśkowi odnowiła się kontuzja kolana, inwalida, deszcz na horyzoncie, nie było wyjścia trzeba jechać. Jako jedyni chętni , uprzywilejowani  bo włączyli kolejkę tylko dla nas znaleźliśmy się na Skrzycznem, widoków zero , mgła i zaczął padać deszcz.Zapaliłam więc papierosa, najdroższy papieros bo wyjazd w tę i z powrotem kosztował 44zł, Misiek zrobił kilka zdjęć min. Świątka zaglądającego z za szybki na wariatów i kiwającego z politowaniem głową, to jedyna piękna rzecz na górze w taką pogodę. Zniesmaczeni następną krową Milki ustawioną koło schroniska wsiedliśmy z powrotem na krzesełka. Jeszcze jedna atrakcja, porwisty wiatr, zacinający deszcz i droga około 30 min. w dół. Pocieszające że więcej wariatów się znalazło i jechali do góry, tyle że myśmy mieli zimowe kurtki od deszczu a oni polary.Tak to jest jak się jest turystą nie w sezonie i coś ze sobą trzeba zrobić.

Skrzyczne 2Zadumany Świątek

browar 2

Dojechaliśmy do Żywca i zwiedziliśmy Muzeum Browaru Żywiec, przynajmniej  jest ciekawe, aktywnie się go zwiedza. Przenosimy się w czasie do innej epoki na XIX wieczną uliczkę gdzie znajduje się pracownia architekta, bednarnia, drukarnia, sklep kolonialny i galicyjska karczma. Dowiedziałam się jak powstaje piwo i dlaczego na naklejce Browaru w Żywcu jest para w strojach krakowskich. Zawsze mnie to denerwowało tym bardziej że wiem jak wyglądają stroje ludowe z tych terenów. Jak zwykle zawinili Amerykanie, czy ktoś wie dlaczego.

browar 4Wypiłam dzisiaj jak dla mnie za dużo piwa i tylko małe zdjątko z Muzeum.

P.S . Pytając się amerykańskiej poloni z czym najbardziej kojarzy im się Polska, odpowiedzieli że z Krakowem i krakowiakiem , dla tego na butelce z piwem z Żywca króluje para w krakowskich strojach a powinna być w pięknych żywieckich strojach, bądź strojach górali beskidzkich moim zdaniem.

21:44, jasmin62 , O mnie
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 28 września 2009
Żółty jesienny liść

Obraz 151

Relacja z Wisły , będzie o tym jak szukałam jesieni albo sama nie wiem co po góreczkach Beskidu Śląskiego.Miała być przerwa a ja się dorwałam laptopa mego Miśka.

Pogoda dopisała, chyba ostatni dzień lata tej jesieni, słonecko psypiekało i  nawet mnie trochę trąciło jakimsik zagubionym promyckiem. Widoki cudniaste, psymglone decko jak na babie lato psystało.Łoj chyba coś mi się udziela w mowie.

Z samego rana wyruszyliśmy na pieszą wędrówkę , zaczęliśmy  od wyjazdu wyciągiem krzesełkowym na Czantorię tylko dlatego żeby zyskać na czasie,a dalej to dotąd dokąd nogi nas miały siłę unieść, czyli od Ustronie do końca Wisły do Kubalonki.

Obraz 086Ustroń, widok z Czantorii.

Obraz 116Opalająca się.

Obraz 125Oplatająca , trochę psikusów mi się zachciało.

Obraz 134Odchodząca w słońcu.

Obraz 121Las jodłowy, ciemny i piękny.

Obraz 123Serce się kraje nad wycinką tak pięknych jodeł, szkodniki w korze drzewa.

Obraz 153Na opuszczonym posterunku granicznym.

Obraz 147Panorama .

Obraz 165O i Wisłę w dole widać.Nie chodzi o rzekę.

Obraz 159Schronisko na Stożku, i jak można oszpecić górki, zgroza, jeszcze jedna krowa stała od drugiej strony schroniska.

Dalsza część może nastąpi, nogi padły,chmury się zbierają , pełna improwizacja nastąpi. Jestem szczęśliwa.

Pozdrawiam cieplutko, Małysza jeszcze nie poznałam i nie mam zamiaru go  niepokoić.

PS.zdjęcia można powiększać.

21:24, jasmin62 , O mnie
Link Komentarze (3) »
niedziela, 23 sierpnia 2009
Z życia kobiety która za dużo by chciała...

Hilda 35

Co może zrobić kobieta kiedy nie ma urlopu, są wakacje i chce pogodzić pracę , dom i odrobinę szaleństwa wakacyjnego w postaci małych wypadzików wciśniętych w wolne chwile między dyżurami? Balansuje w desperacji pomiędzy tymi wszystkimi czynnościami które powinna wykonać. Nie umiem wam wytłumaczyć prosto skomplikowanej , chaotycznej mojej desperacji inaczej jak na obrazkach z ulubioną Hildą która to przedstawia bardziej obrazowo niż ja mogłabym w słowach.

Hilda 45

Próby decoupage lub innych moich robótek wyglądają opłakanie, nie ruszyłam z miejsca, no może postawiłam parę krzyżyków na dyżurach nocnych między godziną pierwszą i trzecią rano. Wszystko pozaczynane i nic nie skończone, więc nie mam czym pochwalić się na blogu. Właściwie to nie mam czasu pisać, teraz to czynię bo czekam aż wyłączy się pralka z praniem jakim uraczyły mnie dzieci po powrocie z Krymu ( przynajmniej im się wakacje udały). Gdybym się położyła to usnęłabym snem sprawiedliwego , po nocy spałam tylko dwie godziny, a jest godz.22( jutro mam na rano i 12 godz.)

Hilda 40

Dyżur , wyjaz, dyżur , goście, dyżur , wypadzik jednodniowy, dyżur, goście itp. sprzątanie powierzchowne byle się tylko o coś nie potknąć. Prałam tylko i zbierała się hałda obrusików, pościeli, ciuchów z niezliczonymi koszulami mojego Miśka, urosła do niespotykanych rozmiarów, aż przyszła chwila prawdy - chałupa zapuszczona, dobrze że pajęczyny nie zabijają.

Hilda 1

Prasowanie trwało i trwało, robione na raty, chyba nigdy tyle się nie naprasowałam, sprzątanie gruntowne trwałoby pewnie do dziś ale niestety przedłuży się deczko z powodu sobotnich bardzo oczekiwanych gości i dzisiejszemu najazdowi Kozaków krymskich, pociągnie się pewnie jeszcze tydzień wciśnięte w bardzo napięty grafik w pracy.

Hilda 15

Na szczęście okna umyte i hałda uprasowana, czyli najgorsze za mną. Żeby nie było za prosto to jeszcze dostałam w piątek wysokiej temperatury sama nie wiem czemu , bo gile mi nie wiszą i gardło mnie nie boli, chyba w końcu udam się i ja do lekarza czego nie lubię robić.

Hilda 33

A chciałabym mieć takie wakacje i taki błogi spokój jak Hildunia na powyższym obrazku.

Dziękuję więc wszystkim którzy mimo wszystko że nie piszę, że nie odpisuję , że nic nie tworzę jednak do mnie zaglądają, jeszcze żyję i mam jeszcze nadzieję że to wariactwo któro sama sobie narzuciłam  wkrótce się skończy a ja zabiorę się za robótki, bo bardzo za nimi tęsknię, a po Sabaciku nakręcona jestem bardzo i chcę troszkę decupić, na przemian z wyszywaniem , a śnią mi się i inne możliwości.

Kto mi dobrze życzy niech pośle pozytywne fluidy i poczaruje, może to  "może" się spełni i się urealni. Plissssssss

22:38, jasmin62 , O mnie
Link Komentarze (17) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5