|
Blog > Komentarze do wpisu
Nasze kochane bobaski
"Takie słodkie że chciałoby się je zjeść a jak dorosną to się żałuje że się je nie zjadło" W nocy nie spałam , cały czas się martwiłam o swoje wyrośnięte dziecię któro jest chore. Dowiedziałam się o zaistniałym fakcie gdy troszkę bardziej wyrośnięte dziecię o tym uprzejmie mi doniosło przez telefon. Biegunka, wysoka temperatura, wymioty, ból brzucha i poradnictwo telefoniczne, na miejscu to ja bym wszystko w swoje ręce wzięła a tak muszę liczyć na rozsądek dziecięcia. Wstałam skoro świt aby się upewnić jak się dziecię ma i czy ma zamiar powędrować do lekarza, czy ja mam osobiście wziąć torebeczkę pod pachę i wsiąść do pociągu i uderzyć w kierunku moich żaków nieszczęsnych. Uspokoiwszy się trochę informacjami z pola bitwy ,chciałam kimnąć się deczko, ale nie.......ale nie................to przecież niemożliwe. Jak jestem po nocnym dyżurze to śpię i nic nie słyszę ale dzisiaj nie dało się wytrzymać. Na dole u dziadków przebywają wnusie i drą się jak zarzynane bawoły galopujące po mieszkaniu w jakimś niezrozumiałym amoku w tę i nazat , a jeszcze niżej trochę mniejsze bobaski piszczały jak zarzynane kurczaki (nie wiem jak kurczaki piszczą ale niech i tak będzie). Podejrzewam że był tam spęd młodych mamuś z osiedla bo naliczyłam nie dwie sztuki jak zawsze ale chyba z pięć. Piją sobie kawusię , mają do tego prawo a jakże ,a dziatwa robi co chce. Masakra. Sama byłam kiedyś młodą matką i miałam dziecko z ADHD, staram się być wyrozumiała, ale dzisiaj się wszystko sprzysięgło i dzisiaj to ja nie bardzo lubię te małe bobaski. Tym bardziej że otrzymałam zaproszenie na babskie pogaduchy a ja nie mogę przyjąć zaproszenia bo to strasznie daleko. Myszko kochana jak mi żal. I z tego tytułu głowa mnie rozbolała, odłożyłam decu i zafarbowałam sobie w herbacie kawałek kanwy, będę wyszywać, to najlepsze na stresa. Uraczam was za to starymi kartkami z uroczymi bobaskami.Miłego konsumowania.
piątek, 29 stycznia 2010, jasmin62
Komentarze
2010/01/29 18:44:16
Fajne karteczki :)
Trochę spokoju życzę i zdrówka dla latorośli :) Pozdrawiam ciepło :) 2010/01/29 19:52:09
Po pierwsze zdrowia dla latorośli. Po drugie cierpliwości w tych krzykach. Sama mam taki sajgon w domu, co prawda nie zawsze , ale nie lubie jak dzieciaki szaleja. Za to one owszem. Życze ci miłego i owocnego wyszywania. Czekam juz na zdjecia :)
2010/01/29 21:14:17
BRRRRR...TROCHĘ JAK GRYPA ŻOŁĄDKOWA ;//
LECZ WTEDY MAŁO KTO JEST WSTANIE WYJŚĆ Z WYRKA... OBRAZKI DOBRE ;] JEST JAKAŚ INNA OPCJA PISANIA TU? PONIEWAŻ ZAWSZE TOCZĘ TU BATALIE DŁUGĄ I TYLKO RAZ UDAŁO SIĘ BY KOMENT SIĘ ZAPISAŁ I POJAWIŁ POD NOTKĄ ;// POWODZENIA I ZDRÓWKA JAK BORÓWKA ;] 2010/01/29 23:48:58
Te obrazki są cudowne!! Dużo zdrowia dla żaków, a dla Ciebie ogromu cierpliwości ;)
2010/01/30 01:15:31
ache te nasze dzieci
czy one zawsze musza w mysl zasady"na zlosc matce odmroze sobie uszy'? zapraszam po wyroznienia 2010/01/30 12:22:39
Myszko, Maju smutno mi i żal że nie mogę się z wami spotkać, mam nadzieję że kiedyś to nastąpi.
Tropicielu nie wiem czemu nie możesz wpisywać w komentarz, myślę że ta opcja u mnie na blogu jest bardzo prosta, hm Mamuśka dziękuję za wyróżnienie. Piumaa,Azile,Czarownica ślicznie dziękuję.
Gość: Izzy, addw206.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/31 08:42:27
Moja droga życzę Ci dużo spokoju i wypoczynku oraz oczywiście aby łapeczka nie bolała:)) Hafciki jak zwykle cudne.Pozdrawiam
2010/01/31 11:05:25
Moje wyrazy wspolczucia a to z powodu "dzieciecia" a to z powodu tej menazerii ponizej, a juz najwieksze to z powodu tego ADHD-wiem co mowie, sama mam takiego 17 latka, ktory akurat teraz przechodzi swoja "Superpubertät" czyli "Superdojrzewanie"-bo oni wlasnie tak maja :( No ale mysle ze jakos przezyje, jesli nie to zaden problem, bede miala swiety spokoj (to mial byc angielski humor ;) pozdrawiam
|
Jaśminko kochana, trzymam się mądrości pt. "co się odwlecze, to nie uciecze" i mam nadzieję, że kiedyś w końcu uda nam się spotkać w realu... pomimo tej odległości i kiepskich połączeń.
... a ja doskonale wiem jak piszczą kurczaczki :) Kiedy byłam małym dziecięciem robiłam im karuzelę. Trzymając za szyję delikwentów w obręczy zrobionej z kciuka i wskazującego paluszka zamaszyście kręciłam biedakami,puszczając ich kuperki w swobodny kolisty ruch po orbicie... a one piszczały w niebogłosy. Byłam przekonana, że one tak z radości ;))
...a z dzieciskami, naszymi skarbeczkami to fakt, mamy czasem "trzy światy" a czasem i lepiej:))
Pozdrawiam Cię cieplutko w nadziei, że może kiedyś, w niedalekiej przyszłości... :)